Samotni

Drukuj

Jak dalece sterylny powinien być destylat argumentu?
Czy trzeba aż brzytwy użyć by usunąć zbędną porowatość rozumu?
Świadkami wielkiej herezji
(jak podówczas gdy śpiewali pobożne szanty Ariusza w dokach Aleksandrii)
zostaliśmy - tym razem teologiczna debata
nie wylewa się z sal wykładowych do tawern i barów.

Sami. Samotni. Bardziej niż słowo porzucone.
Z zadrapanym spojrzeniem przeciw setkom świateł.
Wierzymy.

/rekolekcje, styczeń 2008