Powroty
- Szczegóły
- Kategoria: Varia
- Utworzono: sobota, 27, sierpień 2011 21:01
- Opublikowano: sobota, 27, sierpień 2011 21:01
- Super User
- Odsłony: 142
Koła niechętnie poddawały się poranionemu podłożu. Wolno, jakby zasypiając, niebieskie Tico podjechało pod blok. Zmierzchało, bardzo cicho i jakoś tak szczególnie... choć może ta szczególność tkwiła bardziej w jego sercu niż na zewnątrz. Serce – no właśnie – to przecież w samym środku tego zmierzchu w nim, w trzydziestoletnim już mężczyźnie kiełkowało podświadome wspomnienie zapachu i kolorytu jesiennych zmierzchów z dzieciństwa. Może ta nieobecność ojca, który właśnie tego dnia był operowany i leżał w szpitalu, może obecność matki, może jesienny koloryt na zewnątrz i jasne, ciepłe światło domu, powodowały te podświadome powroty w dzieciństwo... Pamiętał dobrze te powroty ze szkoły albo z kościoła i długie rozmyślania na spacerach w najdziwniejsze miejscach miasta, czy raczej poza miastem, kiedy zastanawiał się nad życiem i patrzył w dal wyznaczaną dźwiękiem odjeżdżających pociągów albo tajemniczym czerwonym blaskiem semaforów. I nieskończoność torów kolejowych i odległe płomienie koksowni, i te czerwone światła, i ciemniejące powoli niebo nad końcem świata czyli dachami ostatnich widocznych z okna na czwartym piętrze domów, tak wiele, wiele drobnych szczegółów nieznanych nikomu innemu poza nim samym i kartkami zapisywanych kolejno zeszytów, to wszystko powróciło dzisiaj z lekkim ukłuciem tęsknoty za tamtym czasem. Prawdopodobnie nie zawsze czuł się wtedy szczęśliwy – drobne ciało skrywało miliony myśli i uczuć, wiele strachu, lęku i pragnień, których nie było z nikim dzielić, ale była przecież i lecząca swym światłem lampka przy biurku, i wanna pełna ciepłej wody w jasno oświetlonej łazience i ciche marzenia przed snem... Z wolna starzejącym się krokiem podążał teraz na czwarte piętro po uprzednim sprawdzeniu czy auto dobrze zamknięte, starając się nie myśleć o tych odległych krainach i nieoswojonych ziemiach które nie istniały nigdy naprawdę, tylko o tym, że trzeba wracać do siebie, pogłaskać kota, rano wstać do szkoły. Albo nie myśleć w ogóle. Nie myśleć i nie czuć. Zwłaszcza tej tęsknoty. Która towarzyszyła mu w dzieciństwie i której nie wyzbył się nigdy, ponieważ nie będąc tęsknotą skończoną, nie mogła skończyć się nigdy...
poniedziałek, 25 listopada 2002

