Grzybowski, Dzieje prawa, początek

Drukuj

(jeden z moich ulubionych fragmentów...

 

Wbrew starożytnym mitom dopatrującym się istnienia w bardzo odległej, zamierzchłej przeszłości bezpowrotnie zaginionego wieku złotego, aurea aetas, kiedy to społeczności ludzkie żyły zgodnie i spokojnie bez żadnych więzów prawnych, epoki takiej nie było nigdy, odkąd tylko zaczęły się tworzyć najbardziej nawet prymitywne i ograniczone związki społeczne, co najmniej zaś szersze kontakty między jednostkami ludzkimi. Wszelkie bowiem kontakty społeczne narzucają nieodparcie powstawanie myśli o wzajemnych prawach i obowiązkach, w nieco zaś bardziej zaawansowanych organizacjach prowadzą do tworzenia systemów wymuszania siłą fizyczną owych praw i obowiązków, do stosowania innego rodzaju nacisku mającego zrealizować odpowiednie zachowanie się. Coraz dalej postępujący rozwój stosunków gospodarczych i społecznych i związane z nim coraz bardziej szczegółowe i wszechstronne określanie praw i obowiązków oraz sposobu wywierania przymusu staje się źródłem uwikłania jednostek ludzkich w mające obowiązywać systemy prawne, bez względu na to, czy i o ile orientują się w tych systemach, a nawet, czy w ogóle zdają sobie sprawę z tego uwikłania. Pogrążenie początków prawa w niezbadanych mrokach przeszłości oraz świadomość postępującego uwikłania stały się przyczyną poszukiwania stanu pierwotnego, początkowego, w którym nie było jeszcze żadnego prawa.
Rolnik orzący rolę i siejący ziarno, artysta malujący obraz, kowal podkuwający konia, krawiec szyjący ubranie, rzemieślnik naprawiający aparat radiowy lufo pojazd samochodowy albo też różne instalacje, wznoszący budynki mieszkalne lub przemysłowe, sprzedający towary w skle¬pie, prowadzący pojazd lub idący drogą albo polną ścieżką, jadący jako pasażer pociągiem, samolotem, samochodem czy też autobusem, siedzący w restauracji, kawiarni lub na ławce w parku, rodzice wychowujący dzieci, nauczyciele i uczniowie — wszyscy, bez względu na to, w jakim dzieje się to ustroju społeczno-gospodarczym, dokonują nieustannie róż¬nych działań, podlegających ocenie z punktu widzenia obowiązujących przepisów prawa, zróżnicowanych w przestrzeni i zmieniających się w czasie. Działania te są dozwolone lub niedozwolone, uzasadniają re¬presję karną lub jej nie uzasadniają, pociągają za sobą cywilne zobowiązania lub ich nie wywołują – zawsze jednak podlegają takiej lub innej ocenie prawnej, chociażby nawet ocenę tę dało się zamknąć w określeniu, że są to działania „prawnie obojętne", co oznacza jedynie pewien margines swobody w postępowaniu, w gruncie rzeczy jednak równa się dozwoleniu przez prawo takiego działania. Nie zawsze jednak, jak powiedziano, a w rzeczywistości chyba rzadko raczej, dzia¬łający uświadamia sobie zakres i treść swego uwikłania w przepisy prawa, niekiedy zaś nie aprobuje prawnych konsekwencji swego postę¬powania i zasad obowiązującego prawa, w których aż nazbyt często nie orientuje się. Staje się wówczas bezbronnym i bezwolnym przedmio¬tem operacji sił znajdujących się poza nim, obcych, nie znanych lub wprost wrogich.
Można by spodziewać się, że obowiązujące prawa mają zawsze na względzie wyłącznie uzasadnione interesy wszystkich jednostek żyją¬cych pod rządem określonego porządku prawnego w należycie zorgani¬zowanym społeczeństwie i odpowiadają poglądom tych jednostek, co naj¬mniej zaś, że wszystkie obowiązujące przepisy zredagowano w sposób jasny, zapobiegający powstawaniu wątpliwości i niepewności, oraz od¬powiadający powszechnej godziwej praktyce życia. Prawo w okresie prymitywnego rozwoju spełniało te postulaty w sposób właściwy ówczesnym stosunkom, nie odpowiadałoby jednak oczywiście dzisiej¬szym stosunkom. Ale już analiza prawa archaicznego budzi pewne za¬strzeżenia, coraz bardziej uzasadnione w miarę doskonalenia formalne¬go reguł prawnych. Tylko prawnicy wiedzą — i to nie zawsze, i nie wszyscy — ile niejasności kryje się w tekstach przepisów prawa. Laicy odczuwają w prawie, raczej nie bez racji, jeżeli zetknęli się bliżej z je¬go działaniem w swych własnych sprawach, pewien chaos myślowy oraz — zbyt często niestety — zawód dla swych oczekiwań. Nie podnosi się zastrzeżeń w takich zasadniczych kwestiach, jak np. potępienie przez porządek prawny zabójstwa lub pozbawienia wolności w drodze tzw. kidnappingu. Nie dałaby się jednak przytoczyć jednomyślnej opinii, jeżeli chodzi o przepisy dotyczące formy czynności prawnej lub terminów przedawnienia dochodzenia roszczeń. Toteż w miarę, jak szczegółowe normy prawne sięgały coraz głębiej i dalej w życie codzienne członków społeczeństwa, rozwój zorganizowanej pomocy prawnej stawał się z biegiem czasu i pozostał do dzisiaj najważniejszym i niezbędnym instrumentem rzeczywistego funkcjonowania prawa, przy dążeniu do zapewnienia powszechności tej pomocy oraz należytej organizacji instytucji wymiaru prawa. 
Od wieków próbowano doskonalić obowiązujący porządek prawny, nie zawsze w sposób udolny. Zmieniały się ogólne i podstawowe zasady prawa i szczegółowe normy regulujące coraz liczniejsze zagadnienia, dotyczące np. oceny określonego zachowania się jako przestępstwa, sposobu postępowania karnego oraz wymierzania i wykonywania orzeczonych kar, powstawania, treści i funkcjonowania stosunków rodzinnych w aspekcie prawnym, zagadnień związanych z dziedziczeniem, stosun¬ków własności, dokonywania czynności prawnych, metod orzekania o prawach i obowiązkach oraz realizacji orzeczeń itd. Dzisiaj obowiązują¬ce prawo jest bardzo odległe od dawniejszego, coraz zaś częstsze zmiany nie przyczyniają się do powszechnej jego znajomości i łagodnej trwa¬łości stosunków.
Zarówno ogólne zasady, jak też szczegółowe normy obowiązującego prawa były zawsze i przez wszystkich członków każdego społeczeństwa uznawane za zbiór reguł, którym chętnie lub niechętnie podlega się, nieraz odmawiając im wewnętrznej aprobaty, a nawet ostro je zwalczając. Znany z niezbyt jasnego rozwijania swoich myśli Heraklit z Efezu ukuł swoisty slogan, wielokrotnie później powtarzany: „lud musi wal¬czyć o prawo jak o mury miasta”. O jakie jednak prawo i w jaki sposób należałoby według Heraklita walczyć? Przyjmując nawet, że chodzi tu jedynie o prawo aktualnie obowiązujące i że nie żywi się żadnych my¬śli o jego zmianie, otwarta pozostaje sprawa realizacji tego prawa oraz jej form proceduralnych. Łatwiej bowiem jest nieraz poddać się obo¬wiązującym przepisom, zgodzić się z nieuchronnością ich zastosowania, chociażby bardzo dotkliwego, niż zrozumieć skomplikowane formy postę¬powania, mające prowadzić do takiego wyniku.